Zespół Szkół im. Juliana Tuwima

w Bielsku-Białej

 

17 marca 2015 roku, we wtorek, całą klasą I AT udaliśmy się do Sądu Okręgowego mieszczącego się przy ulicy Cieszyńskiej 10. Spotkaliśmy się przed sądem o godzinie 8:45.

Po wejściu zostaliśmy pouczeni o prawidłowym zachowaniu na terenie budynku i pokierowani do sali rozpraw. Przy drzwiach każdej z sal wisiały elektroniczne wokandy. Był tam umieszczony wykaz wszystkich spraw odbywających się tego dnia.

Chwilę przed 9, zaraz przed rozpoczęciem rozprawy, protokolantka wpuściła nas do sali, po czym  sprawdziła czy wszyscy świadkowie oraz oskarżony, odpowiadający z wolnej stopy, zjawili się. Następnie wszyscy zostali poproszeni do środka.

Jako że rozprawa, w której uczestniczyliśmy była drugą w tej sprawie, sędzia zapoznała nas z całą zaistniałą sytuacją, oraz przedstawiła co do tej pory udało się ustalić prokuratorowi.

Wezwano pierwszego świadka. Sędzia poprosił o jego dowód osobisty w celu potwierdzenia tożsamości. Zapytał go o przebieg zdarzenia z jego punktu widzenia. Świadek twierdził, iż czterech mężczyzn weszło do posesji pana Jana M. , w którym prowadzone były usługi towarzyskie, i domagało się od niego haraczu w zamian za bezpieczeństwo. Miały również paść strzały skierowane w stronę pana Jana M. Ale to nie dotyczyło naszego oskarżonego.

Kolejnymi świadkami miały być dwie kobiety Ewa oraz Iwona, które były w domu przy ulicy Wiejskiej w Brennej w czasie zdarzenia. Niestety nie stawiły się w dniu rozprawy. Prokurator wniósł o odczytanie, zeznań nie obecnych świadków z dnia zdarzenia.

Z powodu tego, że większość świadków nie stawiła się, sędzia odroczyła rozprawę. Po zakończeniu wszyscy prócz nas się rozeszli.

Teraz był czas na zadawanie pytań. Byliśmy dość aktywni. Padły między innymi pytania o pierwszą rozprawę, dlaczego sędzia wybrała akurat taki zawód, jak doprowadzane są osoby aresztowanie czy o rodzaj najczęstszych spraw. Sędzia odpowiadała bardzo wyczerpująco na każde pytanie. Następnie zrobiliśmy kilka zdjęć i opuściliśmy sąd.

Dla większości z nas było to pierwsze wyjście do takiego miejsca.. Każdy z nas miał inne wyobrażenia o tym jak to będzie wyglądać. Jednak większość z nas myślała o czymś bardziej w stylu Sędzi Anny Marii Wesołowskiej. Było jednak kilka zasadniczych różnic: sala rozpraw była znacznie mniejsza, nikt nie został ukarany karą porządkową, nie działy się też żadne zamieszki. Mimo, że wyobrażaliśmy sobie to zupełnie inaczej, było to pouczająca i interesująca lekcja wychowawcza. Z chęcią większość z nas uczestniczyłoby w takich wydarzeniach o wiele częściej.

Sabina Kuch