Zespół Szkół im. Juliana Tuwima

w Bielsku-Białej

"Julian Tuwim - życie i twórczość"

 

"Tuwima Pan Bóg stworzył jakby lewą ręką. Dał mu geniusz poetycki i zapomniał o reszcie.

Ten czarujący człowiek znał się przede wszystkim na poezji i póki krążył po niej, był w swoim żywiole. [...]

Książek czytał mało, same słowniki i encyklopedie dziwactw ludzkich, o wielu rzeczach, o polityce, plótł smalone duby.

Ze spraw politycznych najgłębiej reagował na antysemityzm i cierpiał z powodu niego boleśnie".

Były to słowa Kazimierza Wierzyńskiego, poety, który tak jak Julian Tuwim należał przez wiele lat do grupy "Skamander". Ta charakterystyka, zresztą trafna i pełna treści, nie jest jednak wyczerpaniem tematu. Jakie więc było życie artysty i jak wpłynęło na twórczość? On sam skromnie odpowiada na to pytanie:

"Na wojnie nie byłem, ciekawych podróży nie odbywałem, żadnych nadzwyczajnych przygód nie miałem, więc nic ciekawego w biografii mojej nie znalazłby mój czytelnik." [1939]

Trudno postronnemu czytelnikowi zgodzić się z tymi słowami. Przecież każde doświadczenie, przeżyta chwila, kształtują życie człowieka, jego spojrzenie na świat, sposób wyrażania swoich myśli. Przyjrzyjmy się teraz życiu Juliana Tuwima.

Wzięło ono swój początek 13 września 1894 roku w Łodzi, w mieszczańskiej rodzinie Izydora i Anieli z Krukowskich, z pochodzenia Żydów.

Ojciec, buchalter i korespondent Azowsko-Dońskiego Banku Handlowego (ukończył szkołę w Królewcu, potem studiował w Paryżu; frankofil), nie udzielał się ani żonie, ani dzieciom. Osierocił rodzinę (syna, córkę i żonę) w 1935 roku.

Matka natomiast pochodziła z rodziny inteligenckiej (dwaj bracia byli adwokatami, a dwaj lekarzami). Prowadziła (tak jak i jej matka) album z przepisywanymi, ulubionymi wierszami, które czytywała dzieciom. Można się domyślać, że miała znaczny wpływ na zainteresowania syna. Po śmierci męża pani Adela popadła w chorobę psychiczną i usiłowała popełnić samobójstwo. Trzeba ją było oddać do zakładu zamkniętego (Otwock), podczas którego likwidacji, zastrzelono ją, a ciało wyrzucono przez okno.

Julian Tuwim już w chwili narodzin był kimś wyjątkowym, wyróżniającym się spośród innych. Tak określa to Juliusz Wiktor Gomulicki:

"Mowa [...] o chłopcu [...] od urodzenia naznaczonym jak gdyby przez los i wyróżnionym spośród swych rówieśników charakterystycznym znamieniem (słynna "myszka" Tuwima), które ludzie prości - albo bardzo wyrafinowani - mogli sobie tłumaczyć jako stygmat wyciśnięty przez kogoś potężnego a tajemniczego..."

Od 1904 roku przyszły poeta uczęszczał do rosyjskiego Męskiego Gimnazjum Rządowego w Łodzi, skąd wyniósł zamiłowanie do klasyków rosyjskich takich jak Puszkin czy Lermontow. Szkołę ukończył w 1914 roku uzyskując świadectwo dojrzałości.

Tak opisał w młodości swe rodzinne miasto:

"Jak by tu miasto przystroić w rym?

Miasto jesienią, posępne, nudne,

Szary i siny, bury dym,

I sieć ulic skupione, brudne.

Z okien swych widzę mdły nieba łach,

Podwórze pełne wapna i gliny.

Mury fabryczne, spękany dach

I rozrzucone wszędzie kominy."

Wiele lat później wyznał:

"...jestem łódzkie dziecko, z wielkiego fabrycznego miasta Łodzi, który pierwszy raz opuściłem mając lat 24, więc właściwie uformowałem się i wyrosłem w atmosferze proletariatu polskiego..."

Również ważnym dla Tuwima miastem z okresu dzieciństwa był Inowłódz, o którym tak pisał w liście z 22 listopada 1948 roku:

"Do Inowłodza jestem przywiązany tak samo jak do Łodzi, mego rodzinnego miasta. Przez szereg lat, aż do roku 1914, spędzałem w Inowłodzu wakacje, napisałem tam wczesne moje wiersze, przeżywałem pierwsze serdeczne burze i bunty. Tam poznałem lud polski, chłopa i jego nędzę. W pięknym letnisku nad Pilicą pokochałem krajobraz i przyrodę polską, której żadne cuda zagraniczne nie dorównają..."

Jego początki pisarskie graniczyły z młodopolską poezją lat 1910-1914, kiedy w jej obrębie narastały tendencje do przezwyciężania skostniałych już i nietwórczych kanonów. Zaczynał w oparciu o literaturę polską, rosyjską, francuską oraz niemiecką. Już w gimnazjum przekładał poszczególne wiersze, na marginesach pisząc własne. Debiutował w 1913 roku w "Kurierze Warszawskim" wierszem pt. "Prośba":

"Jedni niech będą rycerze,

wojenne niech noszą szaty,

niech mają miecze, puklerze...

...inni niech będą jak kwiaty...

Jedni niech będą zaczynem,

niech skronie laurami okręcą...

...inni - kwitnącym jaśminem,

inni niech cicho się smęcą...

Jedni niech walczą! Niedolę

Gnieźdź im potęgą swej ręki!

...inni niech w zmierzch idą w pole

i nucą tęskne piosenki...

Lecz tych i tamtych niech bierze

słońce dla Ducha objaty,

choć jedni będą rycerze,

a inni będą jak kwiaty."

Dalsze wiersze młodzieńcze publikował na łamach dzienników łódzkich. Są one pełne optymizmu zachwytu nad urodą świata, zaznacza się w nich upojenie wolnością, wiosną, urokiem miłości i przyrody, wręcz czuje się w nich żywiołowość i afirmację życia:

"Mocno mi, pięknie i młodo!

Pójdę miastem nad spokojną wodą,

Potem polem, potem zielonym polem,

Pójdę w dal,

Jakby upity czystym, przeźroczystym alkoholem."

W powyższym fragmencie wiersza pt. "Ja" z tomu Czyhanie na Boga można również zauważyć, iż poeta to nie ktoś, kto stoi ponad tłumem, lecz jest jednym z wielu. Wyrażany przez niego przeżycia nie są zarezerwowane tylko dla niego, są wartością ogólną. Motywy te przewijają się przez cała twórczość artysty. Inną charakterystyczną cechą jego niektórych młodzieńczych utworów był m. in. posługiwanie się konstrukcją przypominającą krótką, wierszowaną nowelę opowiadającą przebieg jakiegoś zdarzenia.

Również na 1913 rok przypada debiut translatorski poety. Mianowicie opublikował w czasopiśmie "Pola Esperantiso" tłumaczono na esperanto wiersz Leopolda Staffa "W jesiennym słońcu" (na esperanto przekładał jeszcze Słowackiego, Tetmajera, Rimbauda, co w wydaniu książkowym ukazało się w zbiorze zatytułowanym "Versajoj propraj kaj tradukitaj" w 1956 roku).

Dzięki temu nawiązana została korespondencja między młodopolskim poetą a gimnazjalistą, przerodzona później w serdeczną przyjaźń.

A gdzie tkwi jej tajemnica?

Obaj tworzyli przecież w różnych epokach. Myślę, że dzięki temu, że Staff należał do tego rodzaju twórców, którzy nieustannie rozwijają i modyfikują swój warsztat, dzięki czemu można go przypisać do trzech kolejnych następujących po sobie epok historyczno-literackich, w których przy tym odgrywał zawsze niebanalna rolę. Z drugiej strony i Tuwim bliski był różnym zakresom doświadczeń artystycznych - młodopolskich romantycznych, norwidowskich, klasycystycznych.

Z czasem zarzucił esperanto, natomiast przystąpił do tłumaczenia utworów pisarzy obcych na język polski. W 1915 roku dał przekład dramatu D. Mereszkowskiego pt. "Car Paweł I". Już wtedy ogarnęła Tuwima pasja poznania literatury rosyjskiej, której był największym popularyzatorem w Polsce. Jego osiągnięcia w dziedzinie przekładu poetyckiego są równie ważne i liczne jak w dziedzinie twórczości oryginalnej. Można by się zastanawiać co pociąga twórcę ku działalności przekładowej, dlaczego była taka ważna? Ze znanych mi odpowiedzi najlepiej ujął to J. W. Gomulicki:

"...jakaż bowiem radość, jeśli bliski sobie utwór obcego poety uda się tak przetopić na własną mowę, że ów przekład zabrzmi pełnym tonem i zalśni pełnym blaskiem, nie uroniwszy ani jednej istotnej cechy oryginału."

W 1916 roku Tuwim wyjechał do stolicy, gdzie na życzenie rodziców zapisał się na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Prawo było mu całkowicie obce i po jednym semestrze przeniósł się na Wydział Filozofii. Tutaj sytuacja się powtórzyła, więc po jednym semestrze Tuwim porzucił studia na rzecz twórczości poetyckiej.

Parokrotnie w ciągu dnia wpadał do teatru i nigdy z pustymi rękami. Przenosił różne monologi i skecze. Zawsze "interesowało go zdanie egzaminu przed publicznością". Nie umiał tworzyć bez względu na opinię publiczną. Musiał czuć się potrzebny i akceptowany w każdej niemal chwili. W innym wypadku, odzywały się w nim wszelkie jego wyciszone stresy, kompleksy, lęki - milkł jako poeta (świadczy o tym m. in. przerwa po 1936 roku w wydawaniu tomów poetyckich, spowodowana brakiem większego zainteresowania jego twórczością).

Jeszcze na uniwersytecie rozpoczął pracę w redakcji czasopisma akademickiego "Pro Arte et Studio", które w 1919 roku zmieniło nazwę na "Pro Arte". Poznał wówczas skupionych wokół pisma poetów: Jana Lechonia, Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słomińskiego i Kazimierza Wierzyńskiego.

Na łamach "Pro Atre et Studio" opublikował w 1918 roku wiersz "Wiosna". Wywołał on falę dość burzliwych polemik w całej ówczesnej prasie warszawskiej, przynosząc tym samym rozgłos poecie. Występując w obronie owego wiersza, pisał Jan Lechoń:

"To nie tylko prawda o życiu, ale i poetycki sąd nad tą prawdą."

Tego samego roku ogłosił Tuwim swój pierwszy tom wierszy pt. "Czyhanie na Boga", zawierający utwory z lat 1911 - 1917. Już po śmierci poety wspomina Iwaszkiewicz:

"Z niczym nie da się już dziś porównać wrażenia, jakie wiersze Tuwima zrobiły na nas. Niewątpliwie odczuliśmy to wszyscy jako początek nowej ery poetyckiej. Uderzały nas w sztuce Tuwima jej demokratyzm, jej związek z narodową tradycją poezji polskiej, wyraźne nawiązania do romantyków w formie, oparcie jej o ludowość polską, wreszcie głęboki - w owej epoce chyba zaledwie przez Tuwima ... przeczuwany - związek z konkretną walką i twórczością narodu"

29 listopada 1918 roku (w rocznicę wybuchu powstania listopadowego) Tuwim wraz z czwórką poetów skupionych wokół periodyku "Pro Arte et Studio", powołał do życia Kawiarnię Poetów "Pod Pikadorem". Ze sprawozdań wiadomo, że pierwszy wieczór okazał się wielkim sukcesem, nie mającym bodaj precedensu. Oto poezja wyszła "na ulicę", stworzono coś w rodzaju wolnej estrady, artyści zaś wespół z publicznością uruchomili nową, nieformalną instytucję. Głosiła to odezwa rozdawana i rozlepiana na murach:

WOLNA ESTRADA !!!

Precz z teatrem ROZMAITOŚCI

I z LOURSEM!

Precz z Towarzystwem ZACHĘTY SZTUK PIĘKNYCH!

Precz z FILHARMONIĄ i "STYLOWYM"!

Niech żyje wejście za 5 marek "POD PIKADORA".

Niech żyje Komitet Wykonawczy KAWIARNI POETÓW!

Przedstawianie tekstu w warunkach kawiarnianych było o wiele trudniejsze niż ogłaszanie go w prasie przeznaczonej dla elitarnego czytelnika. Tutaj musiał on od razu trafiać do słuchacza, był zatem oparty na kilku ważnych zasadach. Najlepiej gdy wiersz posiadał budowę klasyczną, gdzie można się popisać cennym i zaskakującym rymem, dobrze dobraną rytmiką. Liczyła się również trafna pointa, błyskotliwa riposta, obecność realiów dobrze znanych słuchaczom. Mimo dobrej zabawy "Pikador" zakończył swe istnienie w marcu 1919 roku. Już w grudniu owego roku młodzi poeci założyli grupę literacką "Skamander", która w miesiąc później rozpoczęła wydawanie miesięcznika pod tą samą nazwą. Za patrona uznano Leopolda Staffa a jej naczelnym krytykiem ustanowiono Karola Wiktora Zawodzińskiego. Skamandryci nie sformułowali wspólnego programu teoretycznego, głosili hasła swobodnego rozwoju każdego talentu twórczego, kult poetyckiego słowa. Tworzyli poetykę codzienności w oparciu o nowy model bohatera lirycznego ("prostego człowieka", czasem pokrzywdzonego i cierpiącego, czasem sentymentalnie zakochanego), język potoczny i pewną preferencję do obrazów miasta jako dynamicznego impulsu wyobraźni.

Poza tym współpracował z rosnącymi jak grzyby po deszczu kabaretami, teatrzykami rewiowymi, jak np. Miraż, Sfinks, Argus, Czarny Kot, a od 1919 roku z najgłośniejszym kabaretem lat międzywojennych "Qui pro Quo". Dostarczał im teksty, scenki, piosenki, szmoncesy, dowcipy i satyry. Przez całe dwudziestolecie należał do najlepszych autorów kabaretowych. 30 marca 1919 roku odbył się w Łodzi Stefanii i Juliana Tuwimów.

Następne kilka lat życia twórcy przepełnione były wytężoną pracą poetycką i przekładową (m. in. tomy pt. "Sokrates tańczący", "Liryka rosyjska", "Siódma jesień").

W 1923 roku ogłosił "Wierszy tom 4". Nowością w nim było zastosowanie mirohładów. Mianowicie były to utwory zbudowane z wymyślonych wyrazów, w których najważniejszy jest dźwięk, uroda foniczna, stwarzająca nastrój poza sferą semantyczną słowa i budująca w ten sposób treść wypowiedzi przede wszystkim o charakterze muzycznym.

Jeszcze tego roku ukończył przekład poematu Włodzimierza Majakowskiego "Obłok w spodniach", który wydrukowano w Lipsku. Tą dziwność miejsca druku tłumaczy autor publicznie w 1949 roku na łamach "Odrodzenia":

"Nasi wydawcy w latach 1920 - 1923, i później zresztą, nie bardzo się kwapili do wydania "Bolszewickiego poematu"".

Kiedy w 1924 roku powstał popularny w okresie międzywojennym tygodnik "Wiadomości Literackie", Tuwim ściśle z nim współpracował. Zamieszczał na jego łamach utwory poetyckie, artykułu, felietony, recenzje. Od listopada 1924 do września 1939, z niewielkimi przerwami współtworzył w "Wiadomościach Literackich" dział satyryczny "Camera Obscura". Wykorzystywał tam fragmenty artykułów zamieszczanych w prasie, które zawierały różne błędy, potknięcia językowe, czy nonsensowne sformułowania, oczywiście dokładając od siebie dowcipne, erudycyjny komentarz.

Również w 1924 roku wydał drukiem analogię "Czary i Czarty polskie oraz wypisy czarnoksięskie", gdzie opisał rodzaje czarodziejstwa i czarów, powstawanie i magiczne siły talizmanów i amuletów, zgromadził niezwykle ciekawy materiał dotyczący obyczajów, prawodawstwa, medycyny, wojskowości, cudów techniki i różnych innych ciekawostek. Cały ów osobliwy zbiór był owocem umiłowania języka, folkloru, literatury, historii literatury, historii kultury narodowej, jak również pasji kolekcjonerstwa osobliwości, szperactwa i bibliofilstwa.

W 1926 roku opublikował 5 tom swych wierszy pt. "Słowa we krwi", który w większej części jest refleksją nad otaczającym go światem. Odtąd zaczął kształtować się jego stosunek do słowa , jako zawsze nie dość doskonałego znaku, odpowiednika przedmiotu, które ma ono określać.

Od 1927 roku pracował w redakcji Biblioteki Humoru Towarzystwa Wydawniczego J. Mortkowicza, w której na przestrzeni 10 lat ukazały się 4 antologie dowcipów, jedna antologia parodii literackich oraz tłumaczenia satyr i humoresek z języka rosyjskiego, angielskiego i francuskiego.

W 1928 roku poeta wydał I część "Wierszy Zebranych" oraz otrzymał nagrodę literacką miasta Łodzi. Później wziął udział w Zjeździe Poetów w Pławowicach (byłe województwo krakowskie), w majątku poety i dramaturga Ludwika Hieronima Morstina. Impreza miała charakter manifestacji na cześć poezji, a uczestniczyli w niej m.in. Leopold Staff, Jan Lechoń, Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.

W październiku 1929 roku na łamach "Robotnika" opublikował jeden ze swoich najsłynniejszych wierszy - "Do prostego człowieka":

"Gdy znów do murów klajstrem świeżym

przylepiać zaczną obwieszczenia

gdy "do ludności", "do żołnierzy"

na alarm czarny druk uderzy

i byle drab, i byle szczeniak

w odwieczne kłamstwo ich uwierzy,

że trzeba iść i z armat walić,

mordować, grabić, truć i palić;

gdy zaczną na tysiączną modłę

ojczyznę szarpać deklinacją

i łudzić kolorowym głodem

i judzić "historyczną racją"

o piędzi, chwale i rubieży,

o ojcach, dziadach i sztandarach,

o bohaterach i ofiarach;

gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin

pobłogosławić twój karabin,

bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,

że za ojczyznę - bić się trzeba;

kiedy rozścierwi się, rozchami

wrzask liter z pierwszych stron dzienników

a stado dzikich bab - kwiatami

obrzucać zacznie "żołnierzyków". -

- o przyjacielu nieuczony,

mój bliźni z tej czy innej ziemi!

Wiedz, że na trwogę biją w dzwony

Króle z panami brzuchatemi;

Wiedz, że to bujda, granda zwykła,

Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",

Że im gdzieś nafta z ziemi sikła

I obrodziła dolarami;

Że coś im w bankach nie sztymuje,

Że gdzieś zwęszyli kasy pełne

Lub upatrzyły tłuste szuje

Cło jakieś grubsze na bawełnę.

Rżnij karabinem w bruk ulicy!

Twoja jest krew, a ich jest nafta!

I od stolicy do stolicy

Zawołaj, broniąc swej krwawicy:

"Bujać - to my, panowie szlachta!"

Utwór ten wywołał niekończącą się falę ataków w prasie międzywojennej. Nic dziwnego, każde jego słowo tętni nienawiścią do imperialistów niszczących świat, drwi z haseł burżuazji wypełnionych kłamstwem, mocno protestuje przeciw wojnie. Wystarczy jeszcze dodać, że siła protestu, dynamika oburzenia i gniewu bijącego z tych słów były tak potężne, że działały na masy czytelników jak najpłomienniejsza odezwa.

Po wojnie utwór ten był wielokrotnie publikowany, a za granicą tłumaczony na język francuski i rosyjski. Zamieścił go Tuwim w wydanym w 1933 roku & zbiorze wierszy pt. "Biblia cygańska".

Rok 1931 dał początek jego pracy nad przekładem utworów Aleksandra Puszkina. Ogłosił wtedy "kongenialne" - jak twierdzili krytycy - tłumaczenie "jeźdźca miedzianego". Od 1934 roku stale publikował w prasie literackiej liryki Puszkinowskie w pięknym tłumaczeniu ukazując całe bogactwo tej poezji. W setną rocznicę śmierci wielkiego poety, 1937 rok, wydał pierwszy zbiór "Lutnia Puszkina" (drugi wydał w 1950 roku), w którym zamieścił zarówno liryki i wiersze refleksyjne jak i satyry, epigramaty, wiersze rewolucyjne, oraz utwory o akcentach politycznych.

Poza tym tłumaczył również: Briusowa, Czechowa, Gorkiego, Gribojedowa, Tołstoja, Twardowskiego, Horacego, V. Hugo, Rimbauda, Schillera oraz wielu innych, zyskując sobie jedną z czołowych pozycji wśród tłumaczy w skali światowej.

W 1936 roku napisał poemat satyryczny pt. "Bal w operze", w którym opisał groteskowy i pełen grozy obraz hulaszczej zabawy "elity" w okłamywanym, pełnym nędzy kraju. Obraz przedstawia "bal" w gmachu obstawionym tajna policją, z czym kontrastuje szara, codzienna rzeczywistość, wizja prostych ludzi wstających rano do pracy. Utwór został skonfiskowany przez sanacyjną cenzurę i wydany dopiero po wojnie. Mimo to, już wtedy krążył w odpisach po całym kraju, budząc ogromny entuzjazm kół polskiej lewicy.

W latach 1936-1937 wydał 4 książki dla dzieci: "Lokomotywa", "O panu Tralalińskim i inne wierszyki", "Słoń Trąbalski" oraz "Zosia Samosia", do dziś uwielbiane przez najmłodszych.

Jeszcze w 1937 roku opublikował antologię pt. "Cztery wieki fraszki polskiej" obejmującą aż 1407 fraszek powstałych między wiekiem XVI a XX.

Dodam tylko, że wszystkie opracowane przez siebie antologie opatrywał objaśnieniami i komentarzami.

W momencie wybuchu II wojny światowej poeta przebywał w Świdrze pod Warszawą. Powróciwszy do stolicy już 5 września 1939 roku rozpoczął ucieczkę przed Niemcami. Poprzez Śniatyń nad Dniestrem, Czerniowce, dotarł do Bukaresztu, stamtąd przez Jugosławię i Włochy przedostał się do Francji. Na dłużej zatrzymał się w miejscowości letniskowej Arcachon pod Bordeaux. Do 1941 roku współpracował z wydawanym w Paryżu tygodnikiem "Wiadomości Polskie Polityczne i Literackie", gdzie ogłosił swój pierwszy emigracyjny wiersz pt. "Prośba o pustynię".

Wobec niebezpieczeństwa ataku hitlerowców na Francję, w maju 1941 roku Tuwimowie udali się przez Portugalię do stolicy Brazylii, gdzie dotarli 2 sierpnia. W liście do siostry przebywającej w Londynie tak poeta opisuje miejsce swojego pobytu:

"Wydaje mi się nieprzyzwoitością "opisywanie" Rio i jego wspaniałości, kiedy wy tam żyjecie wpatrzeni w niebo, grożące zagładą. Starym moim obyczajem wydaje mi się, że jestem łotrem i zbrodniarzem w stosunku do Ciebie i wszystkich bliskich, jeżeli udało mi się wyrwać z niebezpieczeństwa, a wy dalej jesteście na nie narażeni..."

Otrzymał tam depeszę z Londynu od Mieczysława Grydzewskiego z prośbą o napisanie wspomnień z dzieciństwa do planowanego tomu ("Kraj lat dziecinnych"). Ludzie czytali ją z promiennym obliczem, każdy to samo:

"No to świetnie! To znaczy, że się trzymają!"

Tuwim od razu wziął się do pracy lecz zamiast zwykłych wspomnień powstał poemat pt. "Kwiaty polskie". Akcja miała się dziać w różnych miejscach na świecie i w różnym czasie, dobierana na zasadzie luźnych skojarzeń, wyznaczając tutaj strukturę "bukietu", w którym wszystko łączy się ze sobą, rozwija i splata.

Po 9 miesiącach spędzonym w Rio de Janerio Tuwimowie przenieśli się do Nowego Yorku w USA. Zaangażowany w sprawy polityczne i społeczne kraju 20 grudnia 1941 roku Tuwim wygłosił przez radio przemówienie świąteczne do rodaków w okupowanej ojczyźnie:

"Nareszcie wiem, jaka jest moja droga - szeroka droga uczuć wszechludzkich, uniwersalnych... musi na świecie nastać Tyrania Szlachetnych, Wojujący Kościół Prawdy i Sprawiedliwości... wszystko dawne trzeba przetworzyć: złe na dobre, dobre na lepsze. A pierwsze zadanie uczyć dzieci tak arytmetyki, jak miłości bliźniego..."

W 1942 roku wydał w Nowym Yorku "Wybór wierszy" zawierający utwory w tomów wydanych w latach 1918 - 1936, część nowego zbioru poezji i utwory napisane w Paryżu.

Od tego roku aż do 1946 nawiązał kontakt z miesięcznikiem literackim "Nowa Polska" wydawanym w Londynie. W USA współpracował z "Głosem Ludowym" - czasopismem Polonii amerykańskiej, drukowanym w Detroid. Działając w lewicy robotniczej, zgrupowanej w Sekcji Polskiego Międzynarodowego Związku Robotniczego, wygłaszał na akademiach przemówienia i recytował własne wiersze. Głosił współpracę ze Związkiem Radzieckim i międzynarodowy sojusz robotników w walce z faszyzmem.

Angażując się w działalność polityczną i poetycką Tuwim nie przerwał jednak kontaktu z estradą, występując jako konferansjer w nowojorskiej Carnegie Chamber Music Hall.

Po wyzwoleniu Lublina w 1944 roku przesłał do reaktywowanego Związku Zawodowego Literatów Polskich depeszę, zgłaszając gotowość współpracy, a kiedy w styczniu 1945 roku oswobodzono Łódź przekazał jej mieszkańcom zapowiedź powrotu do Ojczyzny, co nastąpiło 12 czerwca 1946 roku.

Od razu włączył się w życie kulturalne kraju. W jego liryce pojawiły się nowe, radosne tony pochwały życia w odrodzonym kraju, uczestniczył w trudach i zwycięstwach w okresie odbudowy, ciesząc się z każdej ułożonej w Warszawie cegły i każdego rzetelnego wysiłku nad podniesieniem kraju z ruin.

W 1948 roku został przewodniczącym Komitetu Jubileuszowego ku czci Leopolda Staffa, był czołowym organizatorem uroczystości i współredaktorem "Księgi pamiątkowej ku czci poety". Na łamach "Odrodzenia" wydał drukiem artykuł pt. "O "moim" Staffie", w którym opisuje dzieje swej przyjaźni z wybitnym mistrzem.

W kwietniu Tuwim wyjechał do Moskwy na zaproszenie Związku Pisarzy Radzieckich, aby uczestniczyć w uroczystościach pierwszomajowych. Ciężki atak choroby żołądka na miesiąc unieruchomił poetę. Mimo to już w sierpniu brał udział w Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju, co zaowocowało przyjaźnią z Pablem Picasso, Nazim Hikmetem - tureckim poetą i dramaturgiem - oraz z wielu innymi z najróżniejszych krajów.

W 1949 roku wydał w Warszawie fragmentaryczny (zapowiadana 2 część nigdy nie powstała) pamiętnik liryczno-epicki. Wcześniej były drukowane we fragmentach na emigracji na łamach "Wiadomości Polskich" (od 1940 roku), a po zerwaniu poety z tym pismem - w "Nowej Polsce" (od 1942 roku), gdzie miały ogromne wzięcie. Wyeksponował tu głównie biedę, głód, niesprawiedliwość społeczną i łamanie praw człowieka. Fabuła jest dość prosta i słabo powiązana ciągiem akcji. Zadziwia w poemacie niezwykła zręczność wersyfikacyjna, ujawniająca się w zastosowaniu czterostopowego jambu (użytego już wcześniej przy tłumaczeniu "Eugeniusza Oniegina" Puszkina). W kraju Tuwim spotkał się z chłodnym przyjęciem swojego poematu, mimo iż wielotysięczny nakład rozszedł się bardzo szybko. Tak tłumaczy to zjawisko Artur Sandauer:

"W istocie różnica między liryką przedwojenną a "Kwiatami polskimi" jest tak duża, że zdezorientowana w pierwszej chwili po ich pojawieniu się krytyka, nie umiała ich docenić, żądając od nich tej trafności słowa, jaka cechowała jego wcześniejsze utwory, i zapominając, że z odmiennej sytuacji i ideologii wyniknąć musiała odmienna forma".

W tym samym roku poeta otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego, nagrodę literacką miasta Łodzi oraz odznaczony został Orderem "Sztandaru Pracy" pierwszej klasy.

W marcu dolegliwości żołądkowe zmusiły Tuwima do poddania się operacji, która na kilka miesięcy przerwała pracę poety.

Od listopada wziął pod opiekę szkołę w Inowłodzu, która z założonego przez niego "Funduszu im. Adeli Tuwim" otrzymała bibliotekę, pomoce naukowe, itp.

Zmarł nagle 27 grudnia 1953 roku w Zakopanym dokąd wyjechał na wypoczynek. Pochowany został w Alei Zasłużonych na cmentarzu powąskowskim w Warszawie.

"Talent jego graniczył z geniuszem. Talent ten miał sto barw, sto strun, był zawsze niespodzianką. [...] Cały był pasją w pełnym tego słowa znaczeniu, namiętnością i cierpieniem [...] Był nie tylko nowatorem, odnowicielem poezji, jest jej trwałym drogowskazem w pochodzie naprzód. Tajemnice jego sztuki nie są dziś do dna zgłębione, zagadki jej będzie rozwiązywać przyszłość, poezja jest jego posiewem pojutrzejszych żniw. Nie wypowiedział się do końca. Drzemały w nim wspaniałe tajemnice"

Tak podsumował życie i twórczość poety Leopold Staff. I cóż tu więcej dodać?

W wielkim skrócie Tuwim to poeta, tłumacz, satyryk, bibliofil, kolekcjoner, badacz, lingwista, leksykonograf, miłośnik teatru, twórca wielu antologii. Pisał zarówno dla dzieci i dorosłych, dla ludzi prostych i dla elitarnego czytelnika.

Odegrał niepoślednią rolę w procesie poetyzacji tego, co "niepoetyckie" poprzez zastosowanie w wierszach języka potocznego, czy opisywania szarej codzienności.

Czerpał wiele z dziedzictwa Kochanowskiego, Mickiewicza, Norwida, Żeromskiego i wielu innych. Sam przyznaje się do tego w jednym z wierszy:

"Wpływy? Ja wpływów nie wstydzę się wcale.

To duma moja, że Bożych Olbrzymów uczniem się stałem".

Mimo to, był ściśle związany z epoką, dwudziestoleciem międzywojennym, o czym świadczy m. in. wyraźny związek poezji z czasem historycznym i tym, co aktualne, sfera polityczna, poruszana głównie w satyrach, solidarność z losem pokrzywdzonych, protest przeciwko imperializmowi, wojnie.

Bibliografia:

Krzyżanowski J., "Dzieje literatury polskiej", Warszawa 1979

Krzyżanowski J. "Literatura polska, przewodnik encyklopedyczny", Warszawa 1985

Droga K., "Cogito"

Gomulicki J. W., "Julian Tuwim - poezje wybrane", Warszawa 1968

Bandrowska-Wróblewska J., "Julian Tuwim - nota biograficzna", Warszawa, 1968

Ratajczak J., "Czytani dzisiaj - Julian Tuwim", Poznań 1995

Matuszkiewicz R., "Literatura polska lat 1918 - 1939", Warszawa 1987

Święch J., "Literatura polska w latach II wojny światowej", Warszawa 1999

Milska A., "Pisarze polscy", Warszawa 1975

Sawicka J., "Julian Tuwim", Warszawa 1986

Tuwim J., "Wiersze zebrane", Warszawa 1975

Eustachiewicz L., "Dwudziestolecie 1919 - 1939", Warszawa 1982

Ciejka M., "Tematy i zagadnienia maturalne z historii", Kraków 1998