Zespół Szkół im. Juliana Tuwima

w Bielsku-Białej

Po praktykach w słonecznej Italii powstał poradnik stworzony przez naszych uczniów:

 

Poruszasz się pociągiem po Włoszech? Może Cię to zaskoczy, ale mandat dostaniesz nawet wtedy, gdy posiadasz bilet. Jeśli dopiero co zakupionego biletu nie skasujesz w specjalnej maszynce przy wejściu na peron, na nic twe wydane euro! Bilet jest nieważny.

Planujesz poruszać się po ulicach, chodnikach, przejściach dla pieszych i parkingach? Nie ważne, czy masz sprawne hamulce. Ważniejszy jest sprawny klakson.

  • Pieszy ma zielone, więc wchodzi na przejście. Jak śmiał, skoro właśnie jedziesz? Trąb!
  • Temu samemu nieszczęśnikowi zielone skończyło się na środku ulicy? Nie czekasz, trąbisz na całego i ruszasz z piskiem opon. Niech ma nauczkę.
  • Ulica zapchana, więc na chodniku slalomem omijasz pieszych, którzy nie raczyli zbiec ci z drogi? Trąbić, ile wlezie!
  • Jedziesz sobie spokojnie środkiem autostrady, zmieniasz pasy bez patrzenia za siebie, aż tu nagle jak spod ziemi wyrasta ci autokar. Że niby taki przykładny, niby tylko swoim pasem. A nie widzi, jak jedziesz? To po klaksonie! U siebie nie jest, obcokrajowiec jeden ;) Przejście dla pieszych to dekoracja. Pierwszeństwo pieszych to tylko slogan.
  • Pamiętaj, że podskoczyć ci może co najwyżej ten, jadący większą furą.
  • Pojazd zaparkowany centralnie na przejściu to norma, nie krępuj się! Niech się cieszą, że nie stoisz na środku ronda.
  • To samo, gdy niespodziewanie zastaje cię czerwone, i jakimś cudem zdecydujesz się na nich zatrzymać, nie zapomnij zastawić pasów! Co z tego, że zupełnie ich nie widać a przejście dla pieszych przypomina bieg przez płotki, slalom gigant a czasem i sztafetę (bo zdążysz dobiec tylko do połowy).
  • Jeśli przypadkiem zatrzymasz się w wyznaczonym miejscu, bądź łaskaw przypomnieć pieszym, że ich zielone jest krótkie, szybko mija i zaraz na scenę znów wkroczysz Ty. Grzej silnik (bo się jeszcze wychłodzi), pośpieszaj przechodniów, w końcu to nie spacer! Szosa jest twoja i tylko twoja. • Nie ważne, ile jest pasów ruchu. Jeśli biegną w jednym kierunku, mknij przed siebie, nie zważając na żadne podziały. Żadne ramy, krańce ni granice. To nic, że masz na zderzaku dwa rzędy aut. Kto jak kto, ale Włosi (o dziwo) cię zrozumieją. Trąbić (przez cały czas przecież) nie będą!

Lepiej zadbaj o swój portfel! Spora część euro ubywa nam na:

  • Wodę butelkową. Butelka o poj. 0,5 litra potrafi kosztować nawet 2,5 euro. Będąc w Rzymie wystarczy mieć pustą butelkę i napełniać ją co kilka ulic w tych cudnych i, co najważniejsze, darmowych źródłach.
  • Nie czytaniu cenników. Bo wtedy skończysz dzień z pustym portfelem i tak samo pustym żołądkiem, skoro dałeś się nabrać na dziesięciokrotnie droższe lody czy dwukrotnie droższą taksówkę.

Pytać, pytać i jeszcze raz pytać o cenę! Jeśli jej, oczywiście, nie widać. 

Pojedyncze bilety wstępu. Sporo zaoszczędzisz, kupując karnety. Kosztują mniej, pozwalają zwiedzić więcej i motywują do zwiedzania, bo skoro już zapłaciłeś… Można je kupić najczęściej w pierwszym obiekcie, który obejmuje karnet. 

Autobusy w Rzymie. Nie musisz kasować biletu za każdym razem. Wystarczy, że kupisz jeden za 1,5 €, i w ciągu 100 minut możesz podróżować raz metrem i dowolną ilość razy autobusem i tramwajem. Uwaga! Bilet całodniowy (6 €) jest ważny tylko do północy a nie 24 godziny, jak nakazuje logika. Kary za brak biletu niestety czyszczą portfele do zera (a nawet bardziej), sięgając do 500 €. 

Braku spostrzegawczości. Często z niewiedzy. Czasem z roztargnienia. Wystarczy chwila, by pozbawiono Cię nie tylko portfela, ale również torebki, dokumentów i telefonu.

Czego można się spodziewać po Włoskich hotelach?  Tanie noclegi we Włoszech to marzenie każdego miłośnika Italii. To część podróży, która pochłania największy budżet i mało kto wie, jak te koszty obniżyć, nie schodząc tym samym z jakości. A jeśli za mniej – da się mieszkać lepiej? A zaoszczędzone pieniądze wydawać na nowe doświadczenia? Jestem na tak :) Włoskie hotele w porównaniu do naszych mają zaniżoną kategoryzację. Polski turysta jadąc do Włoch i rezerwując hotel 4* spodziewa się luksusów, takich jakie są w polskich hotelach. Niestety jest to złudne. Włoskie 4* według mnie odpowiadają 3* polskim. Na praktykach w Rzymie doświadczyliśmy tego osobiście. Byliśmy w szoku, że jest taka różnica kategoryzacyjna. Zauważyli to również polscy turyści, którzy zarezerwowali sobie pokój w tym hotelu. Co mogę zasugerować polskim turystom rezerwującym włoskie hotele? Nie sugerujcie się polskimi hotelami. To że ceny po przewalutowaniu mogą być podobne za te same „gwiazdki”, nie oznacza że hotele mają taki sam standard. A sprzeczając się z obsługą hotelowa, nic wam to nie da, ponieważ oni nie wiedzą jakie są w naszym kraju standardy.

Koniec

Przygotowali: Dominik Rak, Daniel Korczyk, Mateusz Faruga,Nikola Greń, Martyna Kocoń,

Nicoletta Monticelli, Małgorzata Mrowiec, Karolina Adamus, Weronika Adamus i Ewa Skalska

Uczestnicy programu Power (Włochy, Rzym) Czerwiec 2017